.:.:.
.:.:.
11 maja 2010
„Jestem dziki”
Moja córka ma zabawkę, której podstawowym zadaniem jest, jak sądzę, doprowadzanie rodziców na skraj załamania nerwowego. Niezniszczalne, plastikowe, ponoć edukacyjne ustrojstwo popiskuje muzyką, recytuje wierszyki i śpiewa piosenki. W kółko te same. Jedna z rzeczonych piosenek opowiada historię mrówek, które maszerują równo, idą i tupią oraz grają na bębenku dziarski mrówek marsz. Zaiste, przyjacielskie stworzonka... » czytaj dalej
.:.:.
13 kwietnia 2010
„Zemsta zza grobu”
Lead recenzji to zwykle doskonałe miejsce na zajawkę fabularną. No, przynajmniej u mnie. Lubię znienacka zaatakować czytelnika potworem, ochlapać krwią czy innym płynem ustrojowym. Istnieje spora szansa, że otumaniony początkiem dobrnie do końca tekstu. Nie oszukujmy się: piszę ku uciesze gawiedzi, mocny cios w potylicę i szybki nokaut słowem pisanym nie zaszkodzi. Więcej nawet: potrafi sprawić cuda. Serio, serio... » czytaj dalej
.:.:.
29 marca 2010
„Afryka dzika”
Nie każdy afrykański bóg to z definicji wredna, mściwa i krwiożercza bestyja. Taki, być może zaskakujący wniosek można wyciągnąć z ledwie pobieżnej analizy panteonu Joruba. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że przykładowo taka Oszun - bogini miłości - na śniadanie łyka surowe, jeszcze bijące serca wyrwane z piersi czarnoskórych kochanków. Nie łyka. I właśnie dlatego to nie ona jest bohaterką tej historii... » czytaj dalej
.:.:.
17 grudnia 2009
„Końca nie widać... końca nie widać...”
Tam... jest kosmos. Za tym sufitem. I tam, w kosmosie, na dalekiej planecie, Vuko 'Nitj'sefni' Drakkainen wchodzi na pokład lodowego okrętu. Okręt nie jest... normalny. Jego stwórca oraz miejsce, do którego statek płynie, najwyraźniej też nie. Mimo tego tuż za sobą słyszy tupot nóg przyjaciół. Nie zamierzają go opuścić. Nie tym razem... » czytaj dalej
.:.:.
03 grudnia 2009












