13 lipca 2008

„Pokój Trupojada”

autor: Robert "Bert" Siata | czytano: 3174 razy | komentarze: 0

To nie jest tak, że drugi tom mrocznych opowiadań - pokłosie konkursu ogłoszonego przez wydawnictwo RedHorse - jest książką złą. Wśród szesnastu debiutanckich opowiadań znajdują się przecież i takie, które mocno przykuwają uwagę czytelnika. Niestety, "Pokój do wynajęcia" na tle "Trupojada" wypada zaskakująco blado. Sprawa jest prosta - najlepsze teksty trafiły do pierwszego zbiorku.

Łukasz Orbitowski we wstępie do drugiej części antologii opowiadań grozy pisze: „Cieszy mnie ta antologia […]. Jeśli zestawimy pokój do wynajęcia z poprzednim Trupojadem wyjdzie, że mamy ponad dwudziestu autorów zainteresowanych horrorem, znających jego podstawy, szukających drogi, albo tych, co drogę znaleźli. To fantastyczna sprawa.”. Cieszy entuzjazm Orbitowskiego, jednocześnie zaskakując niezwykle dyplomatycznym ujęciem tego, o czym pisałem wyżej. Zauważyliście? Nie chwali, nie wyśpiewuje peanów na cześć autorów tekstów, które znalazły się w Pokoju do wynajęcia. Nie powiem, żeby w tej chwili zapaliła mi się ostrzegawcza lampka. Jakoś przeoczyłem tę - ujmijmy to równie dyplomatycznie - delikatną sugestię, coby jednak nie szykować się na literacki cios w potylicę i zwalenie z nóg. Zacząłem czytać.

Pokój do wynajęcia

Ewa Mroczek - "Tylko ciało"

Niezwykłej urody wiedźma Aliya nie lubiła nieboszczyków, ale kochała pieniądze. Umiejętności zawodowe: odsyłanie krnąbrnych zmarłych tam, gdzie ich miejsce. Zwykle wbrew ich woli. Kiedy jednak na jej drodze staje nietypowa rodzinka wielbicieli pewnego wyjątkowego "trunku", sprawy się komplikują… Nie na tyle, niestety, aby ocalić czytelnika przed ziewaniem, a samo opowiadanie przed literackim niebytem. Nie ma klimatu, nie ma dobrego humoru, całość skonstruowana jest tak, że kompletnie mnie nie interesowało, co stanie się z bohaterką i jak sobie rezolutna (w zamyśle autorki) wiedźma poradzi. Natychmiast po lekturze zapomniałem, o czym czytałem.

Adrian Miśtak - "Worek"

Krótkie, treściwe i krwiste. Daję plusik, chociaż nie ma specjalnie się czym zachwycać.

Tomasz Golis - "Pokój do wynajęcia"

Jedno z najlepszych opowiadań ze zbiorku. Czysta groza wyłaniająca się w pozornie normalnym życiu zwykłego studenta. Ot, kawalerka. Z dużym oknem. Tanio. Szurnięty staruszek z naprzeciwka. Dziwne sny. Paznokieć…

Sebastian Imielski - "Kraina"

Niezwykłe opowiadanie o niezwykłych bohaterach. Aż dziwi mnie fakt, że Orbitowski, który we wstępie wspomina o "kingowości" niektórych opowiadań, nie wymienia "Krainy". Mnie kojarzyło się z To. Duży plus.

E.K. Jozpas - "Testament ciotki Stefanii"

Sporo dobrego klimatu a la "Szósty zmysł". Mimo tego… jakoś nie jestem przekonany.

Paweł Dałek - "Królowa jednego wieczoru"

Okrutny dzieciak w akcji. Tajemnica ojca. Nie kupuję takich historii.

Paweł Paliński - "Krawaty Koltaya"

Historia pewnego zbieracza krawatów. Ciężka, ale ciekawa narracja. Fajny klimat. Plus.

Agnieszka Majchrzak - "Stary Las"

Kompletnie nie moje klimaty. Jakaś Julia, jakiś powóz wiozący ją do tajemniczego domu tajemniczej ciotki w środku tajemniczego lasu. A tam… tak, tak, same niebezpieczeństwa, które chcą pożreć naszą bohaterkę. Albo zamienić w… Było, nieprawdaż? Owszem, bo to raczej klasyka grozy.

Marcin Dobrowolski - "Powrót do domu"

Klimat! Duży plus za klimat! Historia może mniej ciekawa, zakończenie również, ale klimat - szczególnie początku - przedni. I za to duży plus.

Aleksandra Zielińska - "Uważaj! Nadchodzi burza"

Króciutkie. Nie bardzo widzę sens pisania takich opowiadań, składających się ledwie z zarysu scen, migawek. Nie ma czasu wczuć się w klimat, nie ma czasu na jakąkolwiek identyfikację z bohaterami. Zostają ledwie obrazy - trzeba przyznać, że w tym przypadku niezwykle sugestywne. Moim zdaniem: to za mało.

Marcin Kryszczuk - "Cena sztuki"

Portret. Malarz. Jestem na nie.

Daniel Greps - "Październikowa opowieść"

Kłótnia z żoną. Bar dla odprężenia. Dziwny nieznajomy mówiący dziwne rzeczy. A potem: prawdziwy koszmar. Zły sen? Plusik!

Tomasz Fenske - "2:31"

Dziwna przygoda kasjerki z supermarketu z pewnym zepsutym (?) zegarem. Z każdą przerzucaną kartką napięcie rośnie. I chociaż zakończenie mnie rozczarowało, daję plus za konstrukcję, klimat i stopniowanie napięcia.

Krzysztof Gonerski - "Potwór"

Króciutko i makabrycznie. Plus za wyciągnięcie strachów spod łóżka. Mimo, że niebywale proste i oparte na pierwotnym, dziecięcym strachu, jedno z moich ulubionych opowiadań ze zbiorku. Głównie dzięki temu, że kończy się tak, jak się kończy. Brawo!

Kyrcz&Radecki - "Zmysły"

Sami przeczytajcie. Mam wątpliwości, czy kupuję takie historie. Z jednej strony - dają do myślenia (wszak groza rodzi się tutaj z niewytłumaczalnego zakazu rodziców i tajemniczych odgłosów z piwnicy, w której siedzi dziadek). Całkiem niezła narracja, z perspektywy chłopca odkrywającego prawdę o potworze w piwnicy. Jednak samo zakończenie… Bo ja wiem? Brakuje mu pary? Klimat nakręcony to granic możliwości i takie "zwyczajne" wytłumaczenie? A może jednak lepsze takie, niż kolejny potwór wyskakujący z ciemności? Wnioski: zwykle boimy się tego, czego nie znamy i nie rozumiemy. Tak czy siak, ciekawe.

Marek Sobolewski - "Nie oglądaj się za siebie"

Były policjant i jego nietypowy dar "widzenia". Policyjne śledztwo. Niby jest tu wszystko, co zwykle w takich opowiadaniach mi się podoba - tajemnica, szybka akcja, czynnik paranormalny… a jednak przeczytałem i znów: praktycznie od razu zapomniałem, o czym to było.

Taka książka, jak ta, skłania mnie do niewesołych konkluzji. Albo jestem już za stary na takie historie, albo po prostu przesiąkłem tą całą fantastyką i grozą już tak mocno, że mało co jest mnie w stanie poruszyć i - co za tym idzie - spodobać się. Moje wymagania również ewoluowały: kiedyś sięgając po tego typu literaturę szukałem zaskakujących pomysłów i nietypowych historii. Dzisiaj bardziej kręci mnie klimat, oczekuję mistrzowskiego warsztatu pisarza. Tego ostatniego trudno szukać wśród debiutantów, zwykle młodych ludzi, którzy w Pokoju do wynajęcia stawiają swoje pierwsze kroki. Jak pewnie zauważyliście, klimatu w tych szesnastu opowiadaniach starcza ledwie na kilka historii, pomysły mnie nie zachwycają, a i wykonanie, mimo że zwykle poprawne, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Uogólniam, ale… odkładam tę książkę na półkę i oddycham z ulgą.

Dobrze, że to koniec.

Patrzę na Trupojada i Pokój do wynajęcia i jestem pewien, że dokładniejsza selekcja opowiadań z jednego i drugiego zbiorku dałaby świetną książkę, która - faktycznie zawierając jedynie najlepsze teksty - byłaby wydarzeniem na naszym fantastycznym poletku. Mówiąc wprost - należało postawić na jakość, a nie ilość. Mimo tego, wydawnictwu RedHorse należą się brawa za odważnie promowanie nowych nazwisk oraz za konkurs, dzięki któremu mogliśmy przeczytać sporo niezłych i kilka zaskakująco dobrych opowiadań. ■

~ do góry ~

Dodaj swój komentarz

Twoje dane

Twój komentarz

Zabezpiecznie: wpisz za pomocą cyfr...

~ do góry ~