21 marca 2008

„Panopticon”

autor: Robert "Bert" Siata | czytano: 3105 razy | komentarze: 0

Koncepcja świata, który nie jest takim, jakim na pierwszy rzut oka się wydaje, to nic nowego w fantastyce. Każdy, kto oglądał Matriksa, zdaje sobie sprawę, że jest jeno bezwolną baterią. Podobnie rzecz ma się ze wszelkiego rodzaju teoriami spiskowymi. Całkiem sporo ludzi wierzy przecież, że za WSZYSTKIM stoją ONI. Jesteśmy bezwolną masą, sterowaną przez - w zależności od obowiązującego trendu - ogłupiającą telewizję, mamonę, religię, obcą cywilizację, Jedynych Prawdziwych Wiedzących, Powierników Najprawdziwszej Prawdy etc. itd. A co powiecie na światy równoległe? Było, prawda? Kolejna książka, która podejmuje takie tematy powinna nudzić i budzić co najwyżej zniecierpliwienie - no bo ile razy można czytać o tym samym? Powinna. Ale wcale tego nie robi.

Za taki stan rzeczy odpowiada autor, któremu udała się rzecz na pierwszy rzut oka niemożliwa. Otóż jakimś cudem udało mu się wymieszać dosłownie wszystkie ograne i wyświechtane motywy fantastyczne, jakie tylko przyjdą wam do głowy. Moi drodzy, Traveler to powieść, w której znajdziecie wspomniane teorie spiskowe, podróże międzywymiarowe, dzielnych wojowników walczących białą bronią, obce cywilizacje, superkomputery, zmutowane stwory, tajemnicze sekty, potężne talizmany, wszystkowiedzącą Sieć i - oczywiście - Wybrańca. Mamy tutaj bohaterów, którzy odkrywają swoją prawdziwą tożsamość i godzą się z przeznaczeniem, mamy tajemnicze szkolenia pod okiem Przewodnika, zakończone osiągnięciem wyższego poziomu samoświadomości i zdobyciem nowych umiejętności, mamy perfekcyjnych wojowników z kodeksem honorowym wrytym w mózg. No i czarne charaktery - prawdziwi madafakerzy z klasą, mający w kieszeniach rząd, policję, naukowców, oczywiście pragnący władzy nad światem. I jeszcze akcja: doskonale znane z filmów sensacyjnych wybuchy, pościgi, pojedynki, ucieczki, rodzące się uczucia. Jakim cudem, pytam ja się, z takiego koktajlu powstała powieść, którą czyta się jednym tchem?

Traveler

Szkielet wygląda tak. Travelerzy - dobrzy goście, nieliczni, którzy swobodnie przemykają pomiędzy sześcioma światami i zwykle przynoszą ludziom Dobrą Nowinę (czytać: idee, które odmieniają życie całych społeczności). Arlekini - nieustraszeni wojownicy, za cenę życia bronią Travelerów przed złem w postaci Tabulów. Tabulowie (aka Bracia) - źli goście; wierzą, że tylko pełna kontrola może zagwarantować ludzkości szczęście. Dlatego bezpardonowo eliminują Travelerów i rządzą Rozległą Siecią: systemem komputerowym o zasięgu globalnym, który monitoruje i steruje ludźmi, kompletnie nieświadomymi tych faktów.

Bracia są najszczerszymi idealistami. Chcemy tego, co będzie najlepsze dla każdego: pokoju i dobrobytu dla wszystkich. Jedynym sposobem osiągnięcia tego szczytnego celu jest zapewnienie stabilizacji społecznej i politycznej […]. W obecnych czasach ludzie obawiają się świata wokół siebie, a strach ten można bez trudu podsycać i podtrzymywać. Ludzie pragną się znaleźć w naszym wirtualnym panopticonie. Będziemy ich strzec, na podobieństwo dobrych pasterzy. Będą monitorowani, kontrolowani i chronieni przed nieznanym. Poza tym rzadko będą się zdarzały sytuacje, w których zauważą więziennie mury. Zawsze będzie coś, co przyciągnie ich uwagę. Wojna na Bliskim Wschodzie. Skandal z udziałęm sławnych osób. Mistrzostwa świata w piłce nożnej albo Super Bowl. Narkotyki […]. Reklamy. Listy przebojów. Nowe trendy w modzie. Strach może nakłaniać ludzi, aby przekraczali próg panopticonu, ale gdy już się w nim znajdą, zapewniamy im rozrywkę. […] Zasady są czytelne i jasne. Rodzaj ludzki musi nauczyć się posłuszeństwa. Za każdym razem jednak, gdy jakaś grupa społeczna była bliska osiągnięcia określonego poziomu stabilności, pojawiał się Traveler z nowymi ideami i dążeniem do zmiany wszystkiego. […] Model [panopticon - dop. R.S. ] działa bez zarzutu pod warunkiem, że cała ludzka społeczność żyje wewnątrz budowli. Przestaje funkcjonować, jeśli choć jeden z osobników jest w stanie otworzyć drzwi i wydostać się na zewnątrz systemu.”

Braciom udało się zabić prawie wszystkich Travelerów i są o krok od zniewolenia całej ludzkości. „Prawie”, jak dobrze wiecie, czyni jednak sporą różnicę… Oto okazuje się, że w Stanach żyją dwaj bliźniacy - Gabriel i Michael Corriganowie - całkowicie nieświadomi posiadanego daru. Informacja o ich istnieniu dociera na szczęście nie tylko do Tabulów, ale i do niedobitków Arlekinów. Zadanie przechwycenia i ochrony braci zostaje powierzone pięknej Mayi, która nigdy nie chciała być wojownikiem…

Tak rozpoczyna się powieść Johna Twelve Hawksa otwierająca trylogię pt. Czwarty Wymiar. Że kogo, zapytacie? Janek Dwanaście Jastrzębi (JXIIH) to, jeśli wierzyć słowu amerykańskiego wydawcy, niezwykle tajemnicza postać. Do tego stopnia, że nikt nie ma pojęcia, kim ów jegomość w ogóle jest. Facet (kobieta?) żyje poza Siecią, ze światem kontaktuje się za pomocą trudnego do namierzenia telefonu satelitarnego, dodatkowo cyfrowo modyfikując swój głos. Ci, którzy nie wierzą w takie bzdury, próbują zgadywać, kim jest tajemniczy autor Travelera. Oczywiście stawiają na znanych pisarzy.

Anonimowy autor to nie jedyna tajemnica związana z Czwartym Wymiarem. Na potrzeby promocji książki powstała seria witryn internetowych (linki obok), których głównym zadaniem jest budowanie klimatu. Pomysł i jego skala - fenomenalny.

Polskie wydanie Travelera nie budzi większych zastrzeżeń. Tłumaczenie sprawia wrażenie pewnej sztywności językowej, nie przeszkadza to jednak w lekturze. Prosta okładka, w środku pół tysiąca kartek, które – podkreślę raz jeszcze – przerzuca się błyskawicznie. Całe szczęście, że drugi tom (Mroczna rzeka) już wydano - można od razu wstrzelić się w dalszy ciąg pokręconej historii, którą zaserwował nam autor.

Pora na podsumowanie. Traveler to doskonały thriller fantastyczny, który - mimo że pomysły czerpie dosłownie zewsząd - sprawia wrażenie świeżości. Źródeł sukcesu doszukiwałbym się w szkielecie powieści, czyli w oparciu jej na teoriach spiskowych i strachu przed utratą wolności we współczesnym świecie. Świecie, w którym nad głowami krążą setki satelitów, w kieszeni brzęczą telefony komórkowe, a na biurkach w domowych pieleszach stoją ultraszybkie komputery z szerokopasmowym dostępem do Internetu. Nie potrafimy już obejść się bez tych wszystkich urządzeń, ale jednocześnie się ich boimy. Przecież tak naprawdę wcale nie rozumiemy, jak one działają… A jeśli ktoś właśnie w tej chwili wykorzystuje je do niecnych czynów? A jeśli faktycznie każdy nasz krok jest monitorowany? Brrrrr…

Hawksowi udała się trudna sztuka zbudowania na kartkach powieści przekonywującego świata i stworzenia sympatycznych (chociaż przyznaję z ręką na sercu: schematycznych i raczej jednowymiarowych) bohaterów. Autor opowiedział historię, która być może miejscami razi naiwnością (nieprawdopodobne, z jaką łatwością bohaterowie wykradają Gabriela z perfekcyjnie strzeżonego laboratorium), ale i tak trzyma mocno w napięciu. Po prostu, w Travelerze jest coś takiego, co każe przerzucać następną kartkę z wypiekami na twarzy i pytaniem: co dalej? Na pewno nie jest to powieść doskonała, nie można jej jednak odmówić jednego: prowokuje do przemyśleń. I na długo zostaje w głowie.

Jednym słowem: polecam. ■

~ do góry ~

Dodaj swój komentarz

Twoje dane

Twój komentarz

Zabezpiecznie: wpisz za pomocą cyfr...

~ do góry ~